Strona Główna
Niemcy baiłystok Przewóz busami
niemcy.interia.pl
Niemcy mapa z kodami
Niemcy po iiwojnie światowej
Niemcy północno-wschodnie
niemcy-praca budowlane
Niemcy Przewóz osób
Niemcy w literaturze polskiej
Niemcy zakazy ruchu
Niemcy Administracja
Niemcy ausria
Niemcy Austria
Niemcy Disneyland
Niemcy Erfurt
Niemcy haidelberg
  • ratuj;swoje;miasto
  • ul;mokra
  • heyah pl
  • strona 1672
  • filmweb;perl;e;for

  • Patrzysz na posty wyszukane dla słów: Niemcy zakaz jazdy





    Temat: 700km = 11 godzin - czyli polskie realia drogowe
    700km = 11 godzin - czyli polskie realia drogowe
    jazda z pred 60-120
    jedna krotka przerwa 10 min na tankowanie male co nieco i lyk wody
    co chwila jakas ciezarowka albo maruder jadacy powoli
    nie wspomne o klebach dymu z trupow poruszajacych sie po "drogach"
    oczywiscie sa tez kozacy ktorzy spychaja innych bo ni musza wyprzedzic
    i nie ma reguly czym jada Nissan Sunny ktory omal nie doprowadzil, do
    czolowki bo myslal ze sie zmiesci , dobrze ze tir w lusterku widzial co sie
    dzieje i ostro zahamowal zeby wpuscic debila
    Audi A8 ktore jechalo srodkiem majac linie rozdzielajaca miedzy kolami
    itd itd
    i oznaczenia ktore sa chyba tylko dla mieszkacow lokalnych miejscowosci
    wjezdajac do Szczecina nijak nie ma drogowskazu na Swinoujscie
    dzieki temu zwiedzilem sobie centrum wpieniony na maksa
    i okazalo sie ze wrocilem na wylotowke z miasta zeby jechac na Gdansk !!
    to chore zeby ostatnie duze miasto na wybrzezu nie mialo oznaczenia w
    Szczecinie bo gdzie jeszcze na polnoc mozna sie stamtad dostac
    ktos od czapy to robil
    w Poznaniu nie lepiej wszystkie wiochy wymienione ale drogowskazu na Szczecin
    to bardzo rzadko za to Bydgoszcz czy Wroclaw sa
    przy drodze na Miedzyrzecz jest znak zakaz ruchu slepa droga wykopy
    juz zawracam a za mna kierowca starego STARA pokazuje jechac jechac
    i okazuje sie ze droga idealna swiezo polozony asfalt
    ale ktos jeszcze pozostawil znaki
    i widzialem sporo aut ktore na tej drodze nie wiedzialy jak i gdzie jechac

    i jak tu ma byc normalnie
    jak tu zaprosic turystow zeby zechceli tu choc raz przyjechac
    niskie ceny dla Niemcow Szwedow czy holendrow to nie wszystko
    skrajny debilizm
    zyjemy w dziczy




    Temat: Jak usprawnic komunikację tramwajową w Centrum
    Jak usprawnic komunikacje? to proste! Po niemcach zostala w miare dobre siec
    kolejowa. Jest ona obecnie powoli dewastowana przez PKP. Te linie, jako Szbyka
    kolej regionalny odciagnęłyby wielu kierowców od aut (Park & Drive System)
    Istnieje kolejowa obwodnica miasta, ktora mozna wykorzystac do transportu
    ludzi. Istnieją wiec proste mozliwosci skomprymowania transportu koejowego,
    tramwajowego i autobusowego. Po drugiego, najprostszym rozwiazaniem jest zakaz
    jezdzenia po szynach tramwajowych. Mozna je obudowiac, jak w Rzymie i zezwolic
    na jazde po nich jedynie autobusom, taksowkom i pojazdom ratowniczym(tam gdzie
    szyny wbudowane sa w jezdnie). Komunikacja publiczna musi miec pierszenstwo.
    Obecnie istnieje prawo dzungli! Wrocław jest miastem specyficznym i jego cały
    ruch odgrywa sie na bardzo małej powierzchni.
    Kiedy pytałem o to swego czasu p. Łosia - nie wykazywał zainteresowania! Ale
    moze teraz sytuacja dojrzała do radykalnych rozwiązań.





    Temat: Po czym poznac zmotoryzowanych w 1-szym pokoleniu
    emes-nju napisał:

    > No popatrz, popatrz - prawie, ze sie z toba zgadzam! Cud zdarzyl sie pewnego ra
    > zu!
    >
    > Ale skoro juz sa jakies przepisy to - chcac, niechcac - trzeba ich przestrzegac
    > . Na posadzenie krzaczka sa przepisy (i 3 urzedy), na palenie swiatel w dzien t
    > ez sa - i dopuszczaja tak mozliwosc. A policja wrecz zacheca do jazdy na swiatl
    > ach :-P

    To jest wlasnie oznaka zdebilnienia spoleczenstwa. Nie umieja zyc bez nakazow i
    zakazow. Nawet kupy sam nie umieja zrobic. I do tego zgodnie z norma. To juz
    przekracza ich umiejetnosci.
    Na szczescie w niektorych cywilizowanych krajach tenedencja sie odwraca (vide
    Niemcy i nowe prawo).



    Temat: zbita przednia szyba-wyjazd do Niemiec
    Gość portalu: daily trucker napisał(a):

    > Moim znajomym to sie wlasnie przydarzylo w Essen.
    > Policjanci byli wyjatkowo zlosliwi. Stad tyle szczegolow.
    > A znajomi tez z nimi nie dyskutowali.

    Internet pelen jest historii, co policja zrobila z biednymi podroznymi. A
    prawda jest czesto bardzo prozaiczna. Stare niemieckie przyslowie prawi: "jak
    wolasz w las, takie echo powraca".

    Z tego zrodla pochodza tez legendy o zabronionych w Niemczech stalych hakach
    holowniczych, o zakazie przewozenia nart we wnetrzu samochodu, o absolutnym
    zakazie prywatnego odholowywania na autostradzie do najblizszego zjazdu i wiele
    podobnych.

    >
    > A Ty, kierowcze1, " Pierdum pierdum " - to jedno Ci wychodzi.
    > Licz na przypadki.

    Ja nie licze na przypadki. Ja mowie z doswiadczenia zycia i bycia kierowca w
    Niemczech. Zycia od 1985 roku, bycia kierowca od 1987 roku. Z czego piec lat
    zawodowej jazdy klasa BCE.

    > Zas peknieta szyba jest powodem do wyciagniecia pojazdu
    > z ruchu i zalezy to niestety od uznania policjanta,

    Nie zalezy od uznania policjanta, a od wytcznych TÜV. Za uszkodzenie, ktore
    przechodzi w TÜVie, policjant nie moze zabrac samochodu. Pekniecia szyby nie
    lezace bezposrednio w polu widzenia kierowcy nie powoduja wycofania samochodu z
    ruchu.

    Tyle o wodzie. Niekoniecznie w mozgu.

    POzdr.

    K.




    Temat: czy Polaka obowiązuje Fahrverbot?
    Notabene, zakaz jazdy obowiazuje wtedy w calej Unii...

    to nieprawda, zakaz dotyczy tylko Niemiec.
    Polskiego prawa jazdy nie odbierają.




    Temat: Polscy kierowcy zagranica...
    wiktoria11 napisał:

    > Niby czemu nie mogą zabrać prawka ich kraj ich prawo!

    no bo nie moga i tyle. Nie moga odebrac prawa jazdy, ktorego nie wydali. Moze
    ewentualnie moga wydac zakaz jazdy na terenie Niemiec ale dokumentu nie moga zabrac.



    Temat: Przeszkadzają wam dziecięce wózki?
    Mieszkam w Niemczech i nie zauwazylem nigdzie zakazu wchodzenia z wozkiem. Mi
    bardziej przeszkadzaja wlasciciele psow ktorzy nie sprzataja po swoich
    pupilkach. Jazda wozkiem przypomina slalom miedzy odchodami, a i tak juz nieraz
    musialem czyscic kola wozka po spacerze.



    Temat: Transport Każdy kraj ma odrębne przepisy
    Transport Każdy kraj ma odrębne przepisy
    TRANSPORT KAŻDY KRAJ MA ODRĘBNE PRZEPISY
    Europejskie ograniczenia w ruchu samochodów ciężarowych
    Unia Europejska nie chce harmonizacji przepisu o zakazie jazdy
    samochodów ciężarowych w dni wolne od pracy. To dodatkowo skomplikuje pracę
    kierowców, którzy w każdym kraju Europy napotykają inne ograniczenia i zakazy.
    Mimo szerokiego poparcia w poszczególnych krajach członkowskich, jednolite
    dla całej Unii Europejskiej przepisy dotyczące zakazu jazdy samochodów
    ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 7,5 tony w dni wolne od
    pracy nie będą wprowadzone. Ministrowie transportu UE ostatecznie wycofali
    się z tego pomysłu. Mimo to, czternaście z dwudziestu pięciu krajów
    członkowskich zakazuje poruszania się samochodom ciężarowym w weekendy. Są to
    Austria, Czechy, Francja, Grecja, Hiszpania, Luksemburg, Niemcy, Polska,
    Portugalia, Słowenia, Słowacja, Węgry, Włochy oraz Wielka Brytania. Niestety,
    decyzja komisarzy unijnych spowodowała znaczne niedogodności dla
    przedsiębiorców transportowych oraz samych kierowców, którzy często gubią się
    w morzu przepisów, zakazów i ograniczeń obowiązujących w poszczególnych
    krajach Europy.
    Decyzja ujednolicająca ograniczenie jazd ciężarówek w weekendy i święta
    mogłaby znacznie uprościć ich pracę, tak jak stało się w przypadku ustawy
    dotyczącej maksymalnego czasu pracy kierowców. Otóż obecnie wszyscy kierowcy
    ciężarówek i autobusów w UE będą zmuszeni co dwa tygodnie udać się na
    przymusowy 45-godzinny odpoczynek. Przepisy przewidują także, że kierowca
    będzie mógł pracować dziennie nie dłużej niż 9 godzin, ale więcej niż 56
    godzin tygodniowo i 90 godzin w ciągu dwóch tygodni. I dziś wszystko jest
    jasne – niezależnie, w jakim kraju UE kierowca pracuje, czy przez jaki kraj
    przejeżdża swoim samochodem, wie, jakie obowiązują go przepisy. Niestety, to
    tylko jeden wyjątek potwierdzający złą regułę – każdy kraj posiada swoje
    odrębne przepisy dotyczące ruchu samochodów ciężarowych po drogach.
    Lesław Kretowicz
    leslaw.kretowicz@infor.pl
    Szczegółowe przepisy oraz najnowsze wiadomości o ograniczeniach w ruchu na
    terenie Polski i Europy można znaleźć na stronach:
    www.gddkia.gov.pl
    www.psm.pl
    www.botm.gov.pl
    www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1747.67.3.2.8.1.0.1.htm




    Temat: Bo znaku nie było
    4 sprawy
    1. Za błędne oznakowanie (np. wykluczające się pierwszeństwo) w praktyce nikt
    nie odpowiada. Za nieprzestrzeganie STOPu dostaję mandat, za brak znaku nikomu
    nic nie grozi. Owszem, drogą SĄDOWĄ można wyciągnąć odszkodowanie od "Dróg", ale
    LUDZIE tam pracujący są bezkarni. Do tego dochodzą liczne przypadki oznakowania
    formalnie poprawnego, ale "aż się proszącego" o poprawę, uczynienie bardziej
    czytelnym.

    2. "Prewencyjne" ograniczenia prędkości. Kompletny idiotyzm, powodujący "erozję"
    prawa, czyli uodpornienie kierowców na limity. Stawiają np. 40 i MÓWIĄ OTWARCIE,
    że liczą na to, że kierowcy zredukują z 80 do 70. Czyli zakładają
    nieprzestrzeganie zakazu. Zamiast malować tablice w "czarnych punktach" lepiej
    jest postawić rejestrator prędkości i REALNIE POTRZEBNE ograniczenie. Czyli
    potrzeba 70, to stawiam 70, kierowcy olewają, to stawiam rejestrator I PISZĘ O
    TYM WIELKIMI WOŁAMI. Bo nie chodzi o to by rejestrować łamiących przepisy,
    lepiej żeby nikt ich nie łamał. Wymagane do tego są: nieurchonność kary (nie
    musi być wysoka) i sensowność zakazów.

    3. Policjanci. Tak jak już napisałem, wolą łapać tych co łamią przepisy, niż
    wymuszać (samą swoją obecnością) ich przestrzeganie. Za tzw. Zachodzie radiowóz
    stoi PRZED przeszkodą, aby wszyscy zwolnili. U nas stoi w krzakach za
    przeszkodą, aby łapać tych, co nie zwolnili. Oczywiście za prewencję nikt nie
    płaci łapówek. ;-)))

    4. Wariaci drogowi, nadmierna prędkość. Pomijam prawdziwych "desperados", bo są
    i tacy, dla tych tylko odbieranie praw jazdy, kary w tym więzienie.
    Niemniej jednak wielu "piratów" to de facto ofiary. Ofiary BRAKU DRÓG w Polsce.
    Jeżeli np. jadąc nad morze mam średnią prędkość 75km/h, to jest to efekt
    naprawdę szybkiej jazdy, podczas gdy Niemiec osiąga lepszą średnią przy
    mniejszych prędkościach maksymalnych i bez łamania przepisów. Bo Niemiec jedzie
    autostradą. Jak ja będę mógł jechać 100km/h non stop, lub 40 (tak!) km/h w
    mieście, to nie będę walczył o każde kolejne auto. TIRy na drodze Wa-wa Poznań
    nie są usprawiedliwieniem dla wyprzedzających "na trzeciego, ale dwupasmówka
    usunęła by przyczynę takiego zachowania. W każdym człowieku chęć na wyprzedzanie
    rośnie z każdym kwadransem spędzonym na ogonie starego Jelcza.




    Temat: jak oni to w Gdańsku robią-czyli parking rowerowy
    Gdańsk, Pomorze a Stolica...widziałem ;-)
    czajnik74 napisał:

    > ```W Gdańsku, między Bramą Wyżynną a Katownią powstał parking strzezony dla
    > rowerów! Będzie funkcjonował do końca Jarmarku św. Dominika.
    > Czynny od 9.00 do 2.00 w nocy. Działa na zasadach szatni.
    > Przechowanie roweru kosztuje TYLKO 1 zł.
    > Świetny pomysł, tylko szkoda, że razem z jarmarkiem parking ma być
    > zamknięty.

    Nom.. byłem, widziałem. Tak samo jak rozwiązania rowerowe... całe wybrzeże w
    porównianiu z Warszawą to raj dla rowerzysty. W takim Świnoujściu 1/4 promu
    jest przeznaczona dla rowerów, ścieżka w dzielnicy willowej jest i nikt nie
    mói, że to wieś, a o 2 metrach szerokości ścieżki wg przepisów nikt nie
    słyszał... pieszych na ścieżce, czy nielegalnie zaparkowanych aut to chyba
    ludzie tam nawet nie widzieli na oczy... Policja nie lepi mandatów, przejechać
    przez przejście do Niemiec w Albeck można tylko rowerem (wszystko z silnikiem
    ma zakaz), a po ulicach z zakazem jazdy rowerem nikt rowerem nie jeździ (bo i
    nie ma po co, obok elegancka ścieżka). To nie inny świat... to po prostu Zachód
    Polski szybciej uczy się chyba od Niemców i innych, któych z resztą sporo widać
    tam na rowerach na każdym kroku... wywaołam zdjęcia to może poproszę Paszczaka
    o miejsce na Jego serwerze i będzie fotorelacja mała wtedy do obejżenia (dam
    znać jakby co) ;-)

    > Tak sobie pomyślałam, że gdy będzie duże zainteresowanie tym parkingiem,
    > może będzie tam na stałe.
    > Z parkingu korzystałam i polecam!! :)
    > Pozdrawiam i namawiam na zostawianie tam rowerów;)```

    Zapewne. U nas też pewne rzeczy wprowadzone 'na próbę' już zotały na stałe...
    tylko, że nasze władze jakoś w dziedzinie rowerów wyjątkowo panicznie bronią
    się próbowania :-

    > serce się kraje a buzia karze krzyczeć - ``dlaczego tu nigdy nie może byc
    > normalnie?`` - a odpowiedź brzmi jasno - mniej polaków.

    Fakt... więcej Niemców, więcej turystów... inne podejście.




    Temat: Romans z gnatem. Zanim złożysz prośbę o pozwole...
    Gos´c´ portalu: ANka napisa?(a):

    > I w Europie i w Niemczech. Niemcy np bez skrupulow
    > przyznaja w tym wzgledzie swoja nizszosc w stos. do
    > brytyjczykow..

    Za kilkanascie lat sie to zmieni - w Wielkiej Brytanii jest od
    kilku lat jedno z najbardziej restrykcyjnych praw w Europie.

    > Nasze spoleczenstwo jest z cala pewnoscia niedojrzale..
    > Skutki niedojrzalosci politycznej widac po
    > reprezentantach sejmu i aktualnych rzadzacych.. Niemniej
    > na razie trupow nie ma.. Skutki powszechnego dostepu do
    > broni moga byc zupelnie inne..

    Hmmm... A co rozumiesz przez powszechny ? Jesli to co jest
    w projekcie rzadowym to mozna od biedy nazwac
    liberalizacja. Bo nadal zeby ta bron dostac trzeba bedzie
    poswiecic duzo czasu, energii i pieniedzy. Tylko moze
    wreszcie przestanie sie liczyc widzimisie urzedasa w
    Komendzie Wojewodzkiej.

    > Popieram cie calowicie AA...Ten tekst gazety o dostepie
    > do kluczykow w Niemczech to typowe manipulowanie
    danymi -
    > niestety slepa nie jestem..
    > W przypadku broni to ze ktos bedzie skazany po fakcie za
    > brak dojrzalosci w ocenie mam gdzies. Mnie interesuje
    > musztarda przed obiadem a nie po....

    A nie myslisz zeby zakazac uzywania samochodow ? Na
    drogach ginie 5 tysiecy ludzi rocznie - ja tam wolalbym zeby
    mnie jakis idiota za kierownica zycia nie pozbawial. I co z
    tego ze go potem skaza za jazde po pijaku (bo jak bedzie
    trzezwy to puszcza wolno). Mnie interesuje musztarda przed.

    > A zaufanie do innych to mozna miec zgodnie z idealami
    > marksizmu i to wlasnie przejawiaja ci zakompleksieni
    > najwyrazniej panowie....

    Ja tam nie mam zadnych kompleksow. Mam tylko dosc tego
    kraju gdzie o tym czy wolno mi posiadac bron (nie tylko do
    obrony osobistej - przede wszystkim sportowa czy
    mysliwska) decyduje widzimisie urzedasa w Komendzie
    Wojewodzkiej.

    > W obronie wlasnej wystarczy mi najzupelniej gaz bo do
    > gwaltu nie dochodzi na odleglosc.. To sa czyste
    > spekulacje..Kochani...

    OK. Jesli uwazasz ze przed gwaltem obronisz sie gazem to
    zycze ci zebys nigdy nie musiala go uzyc.
    Ja juz wole zeby moja zona miala S&W - ma duzo wieksze
    szanse by wyjsc z tego calo. A jesli wierzysz w moc obronna
    gazu to zrob test na podpitym osilku...



    Temat: Dolnośląska Wyborcza - pustka informacyjna
    U Niemca gazety nie kupię!
    lukaszww napisał:
    > ... na głowę bije ją Gazeta Wrocławska vel Słowo Polskie.
    Żartuję z tymi Niemcami, ale do nowej Wrocławskiej vel Słowo jakos sie nie mogę
    przekonać.
    Do Faktu zreszta też, nawet tym bardziej.
    Jakoś za bardzo komercyjne są te gazety. Trochę z nimi tak jak z telewizją
    publiczną - powinna zawierać choć trochę tzw. misji, ale im wskaźniki
    (oglądalność, stopa zysku) zasnuły oczy bielmem. W efekcie program ubożuchny i
    pod publiczkę na granicy debilizmu i analfabetyzmu.
    Aliści Wyborcza też grzeszy, niestety.
    Dodatek lokalny do GW jest tylko dodatkiem, a nie lokalna gazetą. Błąd! Sprawy
    lokalne są dla wielu najwazniejsze, o pozostałych dowiedzą się z TV. Ja
    osobiście zaczynam lekturę od lokalnej, nie ogólnopolskiej.
    Zgadzam się w pełni, że lokalny dodatek mógłby byc ciekawszy. Inna rzecz, że
    teraz naprawdę nie ma o czym pisać - sezon ogórkowy w pełni. To jednak
    redaktorów nie tłumaczy.
    Sam osobiście już parę razy próbowałem GW zainteresować tematem, który na pewno
    zwiększyłby czytelnictwo w kilku peryferyjnych dzielnicach W-wia (chodzi o
    niebezpiecznie powolne tempo robót finansowanych przez ISPA, co grozi, że
    miasto nie dostanie tych pieniędzy, bo nie skończy na czas zaplanowanych
    inwestycji), a Gazeta nic. Cisza. To źle świadczy o wyczuciu potrzeb przez
    redakcję.
    Wiele sygnałów mozna znaleźć tutaj, na tym Forum. Zdecydowanie lansowałbym
    sprawę ścieżek dla rowerzystów i w ogóle układu komunikacyjnego widzianego pod
    tym kątem. Zawalczyłbym o częściowe choćby złagodzenie zakazu jazdy rowerem w
    Rynku. Obecny chaos komunikacyjny to fantastyczny, nieustający temat i motyw
    dla przemyślenia, czy na niektórych stanowiskach miejskich znajdują się
    naprawdę właściwi ludzie.
    Itd.




    Temat: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee......!
    To Ty nie rozumiesz, czym jest prawo..
    1) Policja jest do tego, aby pilnowac przestrzegania prawa. Policjant nie
    decyduje o tym, co jest dopuszczalne a nie dopuszczalne. Gdy Policjant o czyms
    takim decyduje mozna zaczac mowic o tzw. panstwie policyjnym EOT. Przymykanie
    oka na lamanie prawa nie ma nic wspolnego z socjalizmem - jak chcesz sie
    przekonac pojedz do teksasu, kup flaszke Whiskey i na pustym parkingu, gdzie
    nikogo nie bedzie oprocz Ciebie i policjanta poparaduj z ta flaszka przed nim a
    jak Cie zatrzyma to mu powiedz, ze jest socjalista, bo nikomu nie szkodzisz -
    _moze_ faktycznie Cie pusci, ale nie za brak socjalizmu a za rozbawienie go do lez.

    2) Policja jest wylacznie od pilnowania, czy jest przestrzegane prawo panujace w
    calym panstwie. Dlatego policja przyjezdza do supermarketu, aby spisac zlodzieja
    towaru, bo kradziez jest przestepstwem w rozumieniu KK (albo wykroczeniem jako
    tzw. przywlaszczenie dla malych kwot) a nie przyjezdza do supermarketu aby
    pilnowac polek, czy klientow, czy czasem nie wchodza z plecakiem, bo supermarket
    zrobil sobie takie wewnetrzne przepisy.

    3) Do ochrony wlasnosci prywatnej i wewnetrznych regulaminow (ktore musza byc z
    prawem zgodne) sa ochroniarze - np. kolei nie pilnuje policjant, ale pilnuje
    sokista, natomiast policjant na kolei moze pilnowac, czy ktos nie jara na
    peronie, bo tak to formuluje prawo, ze w miejscach publicznych palic nie wolno
    poza wyznaczonymi miejscami. Czyli pilnuje prawa

    4) Do ochrony w sytuacji o ktorej piszesz musialoby istniec prawo gwarantujace
    ochrone segregacji plciowej, aby lamaniem takiego przepisu mogl zajac sie
    policjant - tylko w tym wypadku policjant moglby sie tym zajac. Dalej nie bedzie
    mial nic do decydowania, czy ktos ma ochote z kims siedziec, czy nie siedziec,
    bo to nie jego kompetencja.

    Dla przykladu podam parking kolejowy w katowicach ze znakiem zakazu jazdy i
    tabliczka, ze nie dotyczy klientow PKP: czy w przypadku, gdy ja bede chcial na
    tym parkingu stanac nie jako klient PKP wystarczy, ze spytam tam stajacych
    klientow, czy moge i bedzie wszystko w porzadku? Nie - nie wystarczy i dla mnie
    to jasne, ze nie wystarczy, jednak dla Ciebie tak jasne juz nie jest.

    5) Przymykanie oczu na lamanie prawa jest wlasnie regula w panstwach gdzie
    rzadza socliberalowie (Francja, Niemcy) a nie w panstwach z rzadami bardziej
    prawicowymi (US).

    Gruss, T.



    Temat: Zagubiona - przestancie sie klupac, bo az przykro
    walterbertin napisał:

    > Ludzie przeciez wy sobie do oczu skaczecie o male psinco
    >
    > 1) praca na czarno obojetnie
    > czy wykonaniu obywatela polskiego w Polsce czy w Niemczech
    > czy chinskiego czy niemieckiego w Niemczech lub w Chinach
    > jest przestepstwem z punkut widzenia paragrafow.
    >
    > i powinno byc tak samo widziane przez nas normalnych ludzi
    > - po prostu ta "czarna owca" uchyla sie od obowiazku wplacania do wspolnej
    > kasy, jednoczesnie z nastawieniem, ze bedzie z tej kasy wyjmowac, gdy sama
    > bedzie w biedzie
    > to jest jak proba jazdy na gape (bez biletu)
    > i jak proba wyzerania naszej lodowki w domu przez osoby obce.
    > Mnie wystarczy ze moj syn tak robi z moja lodowka.
    >
    > 2) nie jest prawda ze obywatele polscy nie moga podejmowac legalnej pracy
    > w Niemczech - zalatwienie pracy na bialo jest prostsze niz pisac ten post.
    > Niezalatwienie zgody na prace i wizy - moze byc bardzo przykre w
    > konskwencjach dla obywatela polskiego - deport - zakaz wiazdu do Niemiec(UE)
    > na cale zycie - wyrzucenie z miejsca pracy bez zaplaty "umowa na gebe".
    >
    > a nie zalatwienie, dosc czesto jest wynikiem nieznajomosci jak ten mak siac
    > i troche lenistwa stron umawiajacych sie o prace w podejsciu do urzedu.
    >
    > 3) mnie nie interesuje ze ludzie w Polsce nie maja pracy
    > w Chinach i KRLD tez nie maja. Nie dlatego zebym mial twarde serce
    > ale ja nie jestem Chrystusem calego swiata - nie mam tego kompleksu
    > - mnie interesuje ze w Niemczech ludzie chodza bez pracy
    > lub ze naciagala nasza wspolna kase zapomogowo-pozyczkowa
    > W innych krajach sa ludzie, ktorzy odpowiadaja za stworzenie warunkow pracy
    > dla mieszkancow tych krajow.
    >
    > 4) a juz zupelnie nie na miejscu sa podsrywki rodem z pigiar
    > - to ty postujesz z kompa w pracy -
    > tak, postuje, bo mam nieuregulowany czas pracy w swiatek piatek switkiem i o
    > polnocy - i po prostu jak akurat nic sie nie dzieje w robocie,
    > a w moim przypadku to dobry znak, bo nigdzie nic sie nie pali czy wali,
    > - to sobie pozwalam na ten luksus
    >
    > Walter

    Walterku solidaryzuje sie z Toba. Dosyc ciemieg, ktore dostawalismy przez lata,
    tak czasy sie zmienily, ale my tez jestesmy juz starsza generacja i tez nam sie
    cos od zycia nalezy, moje poczatki tez nie byly latwe ale sie udalo.
    Wytrzymalosc, determinacja sa na porzadku dziennym jezeli chce sie cos
    osiagnac. Ja nie chce gnoic nikogo, ale nie pogodze sie z faktem , ze moja
    przyszla renta juz w 2o11 bedzie skrocona, im mniej podatkow tym bardziej, a ja
    tego nie chce. A dlaczego???, po tylu latach pracy. Ja nigdy nie pobieralam ALG
    i nie chce, ale ze mnie tez nikt nie bedzie zzeral.
    Pozdrowka




    Temat: Zagubiona - przestancie sie klupac, bo az przykro
    Zagubiona - przestancie sie klupac, bo az przykro
    Ludzie przeciez wy sobie do oczu skaczecie o male psinco

    1) praca na czarno obojetnie
    czy wykonaniu obywatela polskiego w Polsce czy w Niemczech
    czy chinskiego czy niemieckiego w Niemczech lub w Chinach
    jest przestepstwem z punkut widzenia paragrafow.

    i powinno byc tak samo widziane przez nas normalnych ludzi
    - po prostu ta "czarna owca" uchyla sie od obowiazku wplacania do wspolnej
    kasy, jednoczesnie z nastawieniem, ze bedzie z tej kasy wyjmowac, gdy sama
    bedzie w biedzie
    to jest jak proba jazdy na gape (bez biletu)
    i jak proba wyzerania naszej lodowki w domu przez osoby obce.
    Mnie wystarczy ze moj syn tak robi z moja lodowka.

    2) nie jest prawda ze obywatele polscy nie moga podejmowac legalnej pracy
    w Niemczech - zalatwienie pracy na bialo jest prostsze niz pisac ten post.
    Niezalatwienie zgody na prace i wizy - moze byc bardzo przykre w
    konskwencjach dla obywatela polskiego - deport - zakaz wiazdu do Niemiec(UE)
    na cale zycie - wyrzucenie z miejsca pracy bez zaplaty "umowa na gebe".

    a nie zalatwienie, dosc czesto jest wynikiem nieznajomosci jak ten mak siac
    i troche lenistwa stron umawiajacych sie o prace w podejsciu do urzedu.

    3) mnie nie interesuje ze ludzie w Polsce nie maja pracy
    w Chinach i KRLD tez nie maja. Nie dlatego zebym mial twarde serce
    ale ja nie jestem Chrystusem calego swiata - nie mam tego kompleksu
    - mnie interesuje ze w Niemczech ludzie chodza bez pracy
    lub ze naciagala nasza wspolna kase zapomogowo-pozyczkowa
    W innych krajach sa ludzie, ktorzy odpowiadaja za stworzenie warunkow pracy
    dla mieszkancow tych krajow.

    4) a juz zupelnie nie na miejscu sa podsrywki rodem z pigiar
    - to ty postujesz z kompa w pracy -
    tak, postuje, bo mam nieuregulowany czas pracy w swiatek piatek switkiem i o
    polnocy - i po prostu jak akurat nic sie nie dzieje w robocie,
    a w moim przypadku to dobry znak, bo nigdzie nic sie nie pali czy wali,
    - to sobie pozwalam na ten luksus

    Walter




    Temat: Zardzewiale jaja
    > Typson - ja uwazam ze szybka jazda naprawde potrafi byc bezpieczna.
    >

    Mam prawo jazdy 7,5 roku. Jezdze tyle samo. Przejechalem jakies 250 000 bez
    wypadku, z jedna stluczka pod moim domem, w drodze do pracy. Dostalem trzy
    mandaty za przekroczenie predkosci: w grudniu 2002, lipcu 2003 i kwietniu 2004.
    Moze ze trzy razy wykrecilem sie od mandatow za predkosc. Innych mandatow nie
    mam na koncie.
    Jezdze zdecydowanie za szybko, podrozuje glownie nocami (inna specyfika ruchu,
    mniej policji). Na trasach wyprzedza mnie raptem kilka aut - po tym wnosze, ze
    jezdze dosc szybko. Nigdy nie ryzykuje wyprzedzania tam gdzie jest zakaz, nie
    przejezdzam przez wioskiszybciej niz 80. Moj ojciec byl swietnym kierowca.
    Jezdzil ponad 20 lat. Mial tylko jeden wypadek - jego ostatni wypadek.

    Z szybka jazda jest ten problem, ze zaczyna sie wydawac, ze jest bezpieczna.
    Trzeba caly czas pamietac, jakie ryzyko podejmujesz jadac 160 zamiast 90. Jesli
    uwierzysz, ze panujesz nad sytuacja w 100%tach - to jest to niebezpieczenstwo,
    tracisz czujnosc. Tylko o to mi chodzilo.

    W zeszlym tygodniu zrobilem jakies 1 500 km po niemieckich autostradach.
    Wieksza czesc tych tras pokonalem z predkoscia 190-200 km/h. Myslisz sobie, ze
    skoro masz samochod kupiony za 80 tysiecy to jest OK. Ale czy na pewno? Czy
    taki sworzen wahacza w aucie za 80 tys, poddawany nieustannej pracy, drganiom,
    uderzeniom, skrajnym temperaturom, sworzen - kawalek prenta o grubosci
    kikunastu milimetrow, czy wytrzyma powodowane przez auto jadace 200 km/h po
    autostradowym luku, auto warzace 1600kg. Czy opony wykonane przez roboli o IQ
    60, ktore kosztowaly 600 pln za sztuke i zostaly nazwane Michelin PilotPrimacy
    nie maja wad ukrytych, ktore objawia sie na zakrecie autostradowym przy 200
    km/h?

    Ja sie nie boje. Ja nie opisuje, jak to kozacko poruszam sie po drogach, bo po
    prostu jest mi wstyd, ze tak jezdze. Bo im dluzej jezdze, tym mniej widze
    okazji to bezpiecznej i szybkiej jazdy. Choc kiedys wydawalo mi sie, ze
    wszedzie mozna zapierdzielac. Nie wiem czy taki poglad wynika z doswiadczenia
    czy ze starzenia sie (mam niecale 25 lat). Moze dorosleje???

    pozdrawiam




    Temat: Gas czy diesel - porownanie
    LPG vs dCi raz jeszcze
    Owszem, można jechać na LPG a potem przełączać się na gaz ale wtedy wzrosną
    koszty tak bardzo, ze porównanie z dieslem nie będzie miało sensu. Z moich,
    szacunkowych obliczeń wynikało, że:
    *koszt przejechania 100km na LPG i dCi będzie porównywalny
    *koszt zakupu to 8200zł więcej za diesla plus 2000zł za ogrzewaną przednią
    szybę i fotele, niezbędne w dCi (z uwagi na wolno nagrzewające się wnętrze) a
    mile widziane w wersjach benzynowych. Od tej kowty należy jednak odjąć koszt
    wysokiej klasy instalacji LPG.
    *Dodatkowe 200PLN przy przeglądzie, co jednak przy dużych przebiegach rocznych
    nie ma większego znaczenia.
    *W niektórych krajach UE relacja cen LPG/diesel/benzyna jest inna niż w Polsce
    (w zależności od kraju na korzyść LPG lub diesla). W Finlandii LPG jest w ogóle
    niedostępne, a w Danii litr LPG kosztuje wiecej niz litr ON(!)
    *Większy zasieg ma tę zaletę, że można tankować w kraju, w którym paliwo jest
    tanie a kraj w którym ceny są wysokie przejechać bez tankowania lub jedynie
    dotankowywując. Staram się tankować (kiedyś benzynę, teraz ropę) w Polsce i
    Luxemburgu, we Francji i w Niemczech jedynie "dopełniamy" zapas paliwa.
    BTW w Polsce ceny ON mają wzrosnąć najbardziej...

    Dodatkowo, pojazdy z LPG napotykają na różne ograniczenia, o któych mówi się
    niechętnie a są to: brak (w ogóle) stacji paliw LPG w niektórych krajach Europy
    a co za tym idzie koniecznosć jazdy na benzynie, zakaz wjazdu na niektóre
    parkingi (wielopoziomowe lub podziemne, spotkałem takie ograniczenia we
    Francji), Eurotunnel nie przewozi samochodów z instalacją gazową LPG (przytacza
    się tu względy bezpieczeństwa).
    Gdyby gaz był najlepszym rozwiązaniem to w cenniku figurowałyby wersje LPG z
    mniejszym zapasem paliwa i dużą butlą. Coś takiego planuje Opel i tylko w
    przypadku Combo (nie wyobrażam sobie jednak wyjazdu do Finlandii-kraju w którym
    nie jest dostępny gaz, a zbiornik benzyny takiego Combo ma kilkanaście litrów).
    Po zakupie już, okazało się, że Laguna ma lampkę GPL, która jednak w wersjach
    na rynek Polski nie jest używana.

    Przytoczone przeze mnie argumenty nie wyczerpują pełnej listy zalet i wad obu
    rozwiązań, celowe pominąłem te, które wzbudzają kontrowersje (wpływ instalacji
    LPG na trwałość silnika, względy bezpieczeństwa i ekologiczne). Warunki, w
    jakich eksploatuje samochód (jazda po różnych krajach UE) mogą też odbiegać od
    warunków, w jakich eksploatują samochody inni użytkownicy portalu (jazda
    głównie po Polsce lub innych krajach UE). Nadmienie również, że z uwagi na
    rodzaj pracy koszty nie były aż takie ważne a posiadane przeze mnie samochody
    są wersjami osobowymi.



    Temat: Kto jest ZA autostradą przez Ursynów?
    Logika autostradofobów.
    Jak tylko bedę miał więcej czasu (i ochoty), to wybiorę z wątków autostradowych
    wszystkie największe bzdury, jakie tu wypisują przeciwnicy autostrady.
    W czołówce zapewne będzie niejaki Jacuś, którego sposób rozumowania jest niżej,
    niz na poziomie kijanki.

    Np. Księżna Diana zginęła w tunelu, więc budowa tunelu na Ursynowie jest bee..
    *** no to ja przypomnę, że James Dean rozbił się o drzewo, trzebaby więc
    powycinac wszystkie drzewa. Zbigniew Cybulski wpadł pod pociąg, więc zakazać
    ruchu kolejowego... itp.

    Np. Gdzieś na autostradzie zderzyły się TIR-y, więc nie budowac autostrad.
    *** Ja widziałem, jak dwa tiry się zderzyły na Trasie Toruńskiej, zamknąc więc
    Toruńską. W Polsce rok rocznie ginie kilka tysięcy ludzi na drogach. Statystyka
    w przeliczeniu na jedneg mieszkańca plasuje Polskę w ścisłej czołówce.
    Mniej ludzi ginie w Niemczech, mimo że tam siec autostrad jest tak gęsta, jak u
    nas dróg polnych. Mimo, że Niemcy mają szybsze samochody. Momo że w Niemczech
    na autostradach nie ma żadnych ograniczeń prędkości.

    Np. Gdzies na autostradzie w Japonii był wielki korek.
    *** A jaki byłby ten korek, gdyby nie było autostrady? - 4 razy dłuższy. Drogi
    i autostrady buduje się dlatego, że przybywa samochodów,a nie na odwrót.

    Np. Tabuny ruskich i chińskich TIR-ów przewalających się przez Ursynów.
    *** jeżdżę często po naszych szosach i jakoś chińskiego TIRa jeszcze nie
    widziałem. Ba - radze kiedyś przejechac się na jakąs drogę tranzytową i przez
    kilka godzin policzyć ile ruskich tirów przejechało. Ostatnio jechałem trasą z
    Mińska Maz. do Grójca przez Górę Kalwarię (trasa nr 50). Przez półtorej godziny
    jazdy liczyłem jadące z naprzeciwaka TIR-y z rejestracjami RUS, UA, BL, LIT itp.
    Naliczyłem 5.
    Nie wierzycie? To sami sprawdźcie.

    Wiem zaraz ktoś się spyta: "to skąd takie korki TIR na wschodniej granicy?". A
    no stąd, że odprawa TIR długo trwa, a ani Ukraińscy celnicy, ani Białoruscy
    wcale się nie spieszą, bo liczą na łapówy.




    Temat: Wiecie moze przypadkiem...
    Uwaga zeby nie przestrzelic
    Gość portalu: Strzelec napisał(a):

    > Bo ja przykladowo nie mam ani pobytu stalego ani obywatelstwa niemieckiego,
    > a prowadzilem nie jeden raz samochod na niemieckich numerach po calej
    > Europie, wlaczajac w to Polske...popelnilem przestepstwo ? Prowadzilem tez
    > samochod na numerach francuskich ...popelnilem przestepstwo ? Skad ludziska
    > ze szczepu nad Wisla biora takie niedorzecznosci nie warto juz nawet
    > dochodzic...widac szczep nad Wisla jest taki lawtowierny/naiwny/powolny...

    Niestety Strzelasz w siebie. W wielu krajach europejskich, szczegolnie w tych
    gdzie auta sa drogie obowiazuje ogolny zakaz prowadzenia przez obywateli
    danego kraju samochodow na zagranicznej rejestracji. Chodzi oczywiscie o to
    zeby obywatele nie kupowali czy pozyczali od kogos tanich aut zagranica i
    jezdzili nimi na zagranicznych numerach. Czyli to ze jako obywatel np. Danii
    prowadziles samochod na niemieckich tafelkach we Francji jest bez znaczenia ale
    to samo w Danii to juz powazny problem.

    W szczegolach wyglada to czasem tak ze przepis nie dotyczy obywateli majacych
    staly pobyt zagranica lub nie zameldowanych w kraju. Wynika z tego ze czasowy
    pobyt zagranica nie upowaznia do jezdzenia.

    Sa tez kraje w ktorych mozna prowadzic zagraniczny samochod ale tylko w
    obecnosci wlasciciela.

    Ale sa kraje w ktorych przepisy te sa egzekwowane bardzo ostro i do tego
    stopnia ze teoretycznie nielegalne jest nawet gdy pracownik warsztatu wezmie
    naprawiany samochod do jazdy probnej!

    Pytanie wiec jak w szczegolach wygladaja polskie przepisy w tym zakresie i
    jak sa praktycznie interpretowane. Calkowity zakaz czy sa wyjatki? Moze ktos
    ma dokladna wiedze na ten temat?



    Temat: Rowerzyści nie są ubezpieczeni od odpowiedzialn...
    Rowerzyści nie- dzidek ma racje
    Gość portalu: Dzidek napisał(a) patrz nizej:

    OC dla rowerzystow to jakis absurd, to dlaczego nie dla deskorolkowcow albo
    przechodniow?

    mieszkam w niemczech i tutaj generalna zasada jest taka, ze przechodzien i
    rowerzysta zawsze maja racje, a jak sie komus nie podoba to moze sobie jezdzic
    pociagiem.

    w niemczech, nawet jezeli bedziesz ostroznie jechal w strefie zabudowanej z
    szybkoscia ponizej 50km/h i nagle ci wskoczy dziecko pod kola, to i tak mozesz
    poniesc powazne tego konsekwencje (do wiezienia wlacznie), a to mianowice z
    powodu nie dostosowania jazdy do mozliwych niebezpieczenstw. szkoda, ze takiego
    myslenia w polsce jeszcze nie widac, najwyrazniej dominuje przekonanie "wpadl
    po kola, a to wola boska widac taka byla".

    o tym ze polacy sa jedna z nacji najgorzej jezdzacych, nie trzeba chyba nikogo
    przekonywac. kto choc raz wybral sie samochodem do europy zachodniej i widzial
    jak sie tam jezdzi, ten wie co mam na mysli.

    mamy najwieksza liczbe wypadkow na 100 tys. pojazdow, a wsrod tych wypadkow
    najwieksza ilosc ofiar smiertelnych. to smieszne, ze ciagle w polsce lobby
    samochodowe ma w ogole jakichkolwiek zwolennikow w tzw. spoleczenstwie.

    przyszloscia miast jest calkowite zakazanie prywatnego ruchu samochodowego w
    ogole (patrz holandia, gdzie takie projekty juz sie rozwaza od paru lat), a nie
    okladanie karami tych, ktorzy porusza sie w jak najbardziej efektywny i
    ekologiczny sposob.

    > Artykuł jest ewidentnie stronniczy-wygląda na sponsorowany -
    > rzygać się chce go czytając. Autor sugeruje, że w wypadkach z
    > udziałem rowerzystów, ci powodują tak samo duże szkody, przez co
    > pokrzywdzeni są właściciele samochodów. Jest to jawna
    > manipulacja słowem i manipulacja faktami. W ten sposób chce się
    > wymusić obowiązkowe OC dla rowerzysty. A więc zrównanie w
    > obowiązkach z kierowacami aut. Jeżeli tak, to gdzie zrównanie w
    > prawach ? Jakie prawa ma rowerzysta jadący przez Wrocław,
    > któremu ciągle zajeżdża się drogę , wyjeżdża z podporządkowanej -
    > wyprzedza by za chwilę zahamować, jedzie się na trzeciego
    > prosto na rowerzytę, trąbi, podjeżdża na kilkanaście cm z dużą
    > prędkością, generalnie się nie zauważa i traktuje jak śmiecia.
    > Jeżdże na rowerze i jeżdże autem po mieście od ponad 10 lat i
    > moje obserwacje są jednoznaczne-to kierowcy w znacznej
    > większości prowadzą do groźnych sytuacji w stosunku do
    > rowerzystów , a nie odwrotnie!!!!




    Temat: Chłodne osądy w cenie - felieton Kamila Kawickiego
    walasek i reszta
    panie kawicki - zawodnicy w zielonej gorze sa tzw. SWIETE KROWY -
    nic nie mozna im powiedziec - przez wiekszosc sezonu jechali jak
    psełdozawodowcy !!!! to byla katastrofa - no tak ale ktos powie maja
    4 miejsce co wy chcecie !!!! no tak ale zuzel i ligowe druzyny w
    wiekszisci to cieniasy - leszno ,czest i torun maja jakis poziom a
    reszta druzyn to poprostu dno !!! wroclaw po 13 kolejkach mial 3
    zwyciestwa !!!!!!!!!!!!! wiekszosc druzyn nie ma kasy a co stoi
    zatym nie ma zawodnikow -jada w lidze takie miernoty jak
    lingr ,ivers czy nikols - komu jest to potrzebne !!!! a juz powiem
    panu panie kawicki potrzebne jest to naszym zawodnikom - po co
    jechac u nas w lidze duzo meczy maja takie swiety krowy wygurowane
    stawki za punkt odjada pare meczy w naszej lidze bez wysilku jak
    przyjedzie taka prawdziwa druzyna do zielonki czest czy torun to
    wtedy pogrom !!!! zwalanie winy na tor na kibicow ktorzy ich
    wygwizdali - no i wtedy dany zawodnik jedzie do rosji do czech do
    niemiec !! - co daja zawodnika jazdy w tych klubach nic panie
    kawicki !!!!! jedzie tam walasek wali plecami w dechy - pytam sie
    pana po co to komu !!! PANIE KAWICKI - powiekszyc lige do 12 druzyn -
    jechac w niedziele i jakis dzien w tygodniu - zakazac zawodnikom
    jazd w wielu innych klubach - masz jechac dla zielonej gory to jest
    najwazniejsza druzyna dla danego zawodnika !!!! a potem zwalanie na
    tor i na inne - zawodnicy sa przemeczeni to juz nie mlodzieniaszki a
    co za tym idzie nie maja sprzetu tyle co trzeba - dlaczego zengocie
    pasuje tor - a walaskowi czy protasowi nie !!!!!! poprostu sa
    przemeczeni i nie maja sprzetu na wszystkie te ligi !!! w lidze
    powinno jechac 2 polskich juniorow -komu to przeszkadza aby byly tak
    jak kiedys dwa biegi juniorow !!!! bo mnie nie !!!! tak panie
    kawicki ten sezon falubazu to kompromitacja !!!! dzieki temu ze
    mammy tylko trzy dobre druzyny w poskiej lidze mamy TO miejsce w
    tabeli - bo tarnow wroclaw rzeszow to cieniasy !!!! w gorzowie tylko
    pan gollob, holta i karlson sa to przyzwoici zawodnicy a w zielonej
    gorze za ten sezon zengota dostaje najw. cenzurke- za ten
    nieskonczony sezon !!!!!!!! zawiedli lingr i ivers- na calej lini a
    jesli chodzi o walaska i protasa to jechali w kratke !!! no i
    czerwona kartka dla janasa ze nie stawial na wodjakowa tylko wolał
    miernote juniora na k - nie chce mi sie pisac o takim zawodniku -
    ale jak wiesc gminna niesie jest to ostatni sezon janasa w zielonej
    gorze !!!!! zawodnicy powinni czuc bat na sobie trenera - kasprzak
    gdzies tam jechal zadzwonil do niego czernicki - i powiedzial mu
    masz wracac bo w lesznie jest trening a jak nie to nastepny mecz
    masz z glowy



    Temat: Hipokryzja swietoszkow
    > Tak wiec, jane, warto otworzyc oczy na nowinki technczne....

    Oczywiście warto, ale widząc nieco wiecej niz nowinki techniczne w
    samochodzie bo to tylko jeden z 3 elementów układanki-
    Samochód/Kierowca/Droga.
    Już o tym pisałem wiec w szczególy nie ma sie co wdawać, ale
    samochody sa jakie są. Zmieniaja sie i pewnie jeszcze beda się
    zmieniać choć rewolucji pewnie zadnej nie bedzie. Kierowca jest taki
    sam od tysiaca lat i pewnie sie nie zmieni przez nastepne tysiąc. A
    wiec jak nietrudno zauważyć jak chcemy jeździć szybciej trzeba
    zmieniać drogi.
    Co też sie czyni już od wspomnianego przez ciebie XiX wieku a nawet
    wcześniej bo choć pojazdy konne miały techniczne ograniczenia co do
    mocy "silnika" to jednak jego predkość też zalezała od warunków
    technicznych drogi.

    > A kwestia czasu reakcji nie ma nic do rzeczy - wystarczy
    zachowywac odstep adekwatny do predkosci oraz moc jezdzic po
    drogach, po ktorych bydlo (rogate i nierogate) nie ma prawa sie
    poruszac.

    No własnie ale jesli "bydło" ma prawo sie poruszać to trzeba
    być "super bydłem" by wogóle tak kogoś nazywać.
    Po zatym nie chodzi tylko o "bydło". "Super bydło" też może miec
    awarie wypadek itp. Chodzi tez np o widoczność. Zauwazyłeś że
    widoczność na Autostradzie w dobrych warunkach nwet na łukach siega
    przekracza kilometr?.

    > Niech to bedzie nawet Gierkowka ze zlikwidowanymi zbednymi
    skrzyzowaniami...

    Tak tylko kto o tym zdecyduje które sa zbedne. "Bydło" czy "super
    bydło".

    > calkowitym zakazem poruszania sie wolniej niz 60 km/h egzekwowanym
    z podobna surowoscia, jak za szybka jazda.

    No po 22 latach (dobrze pamietam?) bycia kierowca to powinieneś
    wiedzieć że takiego nakazu nie ma, i być nie może, bo nawet na
    autostradach (tych niemieckich też) jak warunki nie pozwalaja na
    szybszą jazdę to i poniżej 40 trzeba zwolnić ...

    Cyfra widniejaca na znaku dotyczy tylko zdolności do rozwijania
    takiej predkosci, co nie oznacza ze musisz z niej korzystać.
    W dodatku chodzi o równą droge, a wiec na podjazdach (nie koniecznie
    ciezarowy bo np. przecietny kompakt z przyczepa kempingowa tez
    bedzie miał problem) nie musi wcale potrafić jechać szybciej...
    Kierowcy nie powinni mylić znaczenia znaków a już na pewno nie po 22
    latach jeżdzenia po świecie.



    Temat: Światła za dnia w Europie
    przesłanie wątku - specjalnie dla bola
    wiesz co? przesłaniem wątku o światłach jest to, że sporo kierowców nie jest w
    stanie wypobrazić sobie, ze mogą być w pewnych (częstych, wielokrotnie
    wymienanych na forum) warunkach niewidoczni, zwłaszcza, kiedy są na drodze o
    dużym natężeniu ruchu, po której poruszają się w obu kierunkach pojazdy z dużymi
    prędkosciami, sami się często szybko poruszając.
    a poniewaz nie są w stanie często nawet wyobrazić sobie tego, że we mgle,
    deszczu czy śnieżycy, tudzież czasem nawet w nocy (przypadki wymienione
    nagminnie często doświadczane przez mnie i nie tylko), postuluje wielu tych
    kierowców, którzy jeżdżą zwłaszcza dużo (w tym i ja) aby przepisami nakazano
    stosowanie swiateł na okrągło, aby uniknąc właśńie takich przypadków, w których
    są oni niewidoczni.
    ktoś tu pisał o "nieśmiertelnych", którzy w ułamku sekund podejmują decyzje na
    drodze i właśnei dla własnego bezpieczeństwa innych użytkowników dróg, byłoby
    dobrze, gdyby w tych ułamkach sekund byli widoczni przez owych "nieśmiertelnych".

    a o ile są potrzeby szybkiej jazdy i łamania zakazu dopuszczalnej prędkości, o
    tyle nie widzę potrzeby łamania nakazu włączania świateł na drodze, zatem po
    jakimś czasie wejdzie kierowcom w krew.

    a dalej, kontunuując odnośnie badań w europie o potrzebie stosowania takowych
    siateł na okrągło - tam gdzie są dobre, szerokie, wielopasmowe drogi w
    większości miejsc (np niemcy - sieć autostrad jest tak duża, ze szyko sie
    przemieszcza wielokilometrowe odcinki dróg, i po zjeździe z autostrady na
    zwykłą, łacznikową drogę, nie ma potrzeby dalszego nadganiania czasu. co innego
    u nas, gdzie większosc dróg jest jednojezdniowa, zawalona tirami, bez poboczy, i
    etapy tras są pokonywane z oporami, czesto w korkach, to właśnie tu jest
    potrzebna lepsza widoczność innych użytkownikó dróg.

    i to samo się tyczy motocykli - jest obowiązek (w całej europie chyba) jazdy
    motocyklem z włączonymi swiatłami!!!!!!!!!!! właśńie dlatego, żeby było ich
    lepiej widać na drodze
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



    Temat: Narkotyki coraz bardziej legalne
    Taaa
    Znam policjanta od narkotyków w polskim Cieszynie i on to widzi trochę inaczej razem z czeskimi kolegami.
    Nikogo nie zamknęli do ciupy za marychę. Złapanemu szczeniakowi groził dozór policyjny, zawiadamiano szkołe, rodziców,
    co skutecznie odstraszało jego kolegów.
    Teraz po czeskiej stronie szczeniaki są absolutnie bezkarne.
    Po polskiej w praktyce też, bo teraz będzie wystarczyło przejść 50 metrów przez graniczny most, żeby kupić, co kto chce zaraz za mostem.
    Zakaz marychy nie wynikał ze złośliwości,
    upierdliwości polskiej policji, braku rozsądku, braku pragmatyzmu itp.
    Postulował go ś.p. Marek Kotański. On mówił, że podstawą działania dealerów jest wmówienie
    dzieciakom, że marycha to fajne zioło, a potem danie im czegoś mocniejszego.
    A takie LSD czy Ecstasy zniszczą mózg ekspresowo.
    Do tej pory w Czechach fakt, że coś jest zabronione działało.
    Byli sobie ćpuny na Vaclavaku, ale Czesi omijali ich szerokim łukiem.
    Teraz 5 tabeltek Ecstasy w kieszeni, LSD też, heroina z koką, zaczyna się ostra jazda.
    Kto na tym skorzysta poza dealerami ?
    Niemieckie menele z Mnichova czy Pasova czy Norimberku.
    Tyle, że Niemcy sobie z nimi dadzą radę.
    Widziałem w niemieckiej TV, jak robią łapanki na granicy. Grenzschutz i Policja obserwuje auta z lornetkami, śledzą młodych ludzi, robią kontrole wyrywkowo, raz na jakiś czas robi się totalną łapankę, wystarczy 1g marychy lub kierowca na prochach i sprawa wędruje do niemieckiego sądu.
    Tak samo kontroluje się pociągi, młodzi ludzie są badani, czy nie zażywali narotyki.
    Niestety narkotyki to realny problem i znam już 2 przypadki z moje rodziny ( na szczęscie dalszej ) , jak komuś spier... życie.
    Stąd te, a nie inne działania policji




    Temat: Spanie przy autostradzie
    czytam tak sobie te posty i zaczyna mnie przerazac nie szybkosc jackatoyoty ale
    wasza nietolerancyjnosc,
    CZYMŚ ZŁYM JEST NIETOLERANCJA GŁUPOTY?

    a dyskusja chyba nie powinna tak sie toczyc
    kazdy ma swoje racje i do holery szanujmy je pomimo, ze to nie moje racje,
    jesli ktos ma ochote jechac 14 godzin, inny jechac w nocy a jeszcze inny spac
    co 400 km, to ma do tego swiete prawo ale kazdy je ma
    NIKT NIE MA PRAWA DO STWARZANIA ZAGROZENIA ZYCIA I ZROWIA INNYCH UCZESTNIKOW
    RUCHU
    dla wyjasnienia
    a) 220 kmh nie jest norma nawet w BRD ale mimo to wielu tak jezdzi z tym, ze na
    krotkich odcinkach, 150-160 mozna uznac za norme
    BARDZIEJ NAZWAŁABYM TO "ZWYCZAJEM', NIEKONIECZNIE MĄDRYM
    b) BRD jest jedynym krajem w UE gdzie praktycznie nie ma ograniczen predkosci
    na wiekszosci odcinkow atostrad, mowienie wiec o Niemcach jako o idiotach jest
    obrazliwe
    W NASZYM KRAJU NIE MA ZAKAZU ROZPALANIA OGNISKA NA SRODKU SWOJEGO SALONU? PANIE
    VOYAGER, CZESTO PAN PIECZE KIELBASKI NA KIJU W SWOIM MIESZKANIU?
    c) Szwedzi nie dlatego jada 110 bo taka szybkosc kochaja ale dlatego, ze musza,
    ich milosc do szybkiej jazdy widac dopiero w Niemczech
    MUSZĄ, I DOBRZE NA TYM WYCHODZĄ, NIEPRAWDAŻ?
    c) jesli nasz szanowny kolega ciagle pisze na tym forum a mam na mysli
    jackatoyote, to najwidoczniej jeszcze nikogo nie zabil i szybkosc 220 kmh ani
    jemu ani innym nie zaszkodzila
    A MOŻE. IDIOTYCZNY ARGUMENT. 29 PRZY NICKU CHYBA NIE OZNACZA PANA WIEKU???
    d) drogi publiczne maja to do siebie, ze sa dostepne dla wszystkich
    uczestnikow, tak tych wolnych jak i tych szybkich
    CO NIE OZNACZA, ZE CI SZYBCY MAJA PRAWO ZABIJAC TYCH WOLNYCH, A WOLNI NIE MAJA
    PRAWA DOMAGAC SIE BY SZYBKICH KARAC

    jednym slowem szanujmy siebie wzajemnie i poglady innych, nawet wowczas jesli
    wydaja sie nam one calkiem idiotyczne wedle zasady, co dla mnie jest idiotyczne
    dla innych moze byc logiczne
    POGLĄDY BĘDĘ SZANOWAŁA ZAWSZE. GŁUPOTY NIE.



    Temat: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych.
    Gość portalu: KA napisał(a):

    > Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
    > dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT ale i dlatego że wymagasz od
    > innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z pełną świadomością, a po drugie
    > odmawiasz mi moich praw stawiając z niewiadomych mi powodów swoje wyżej
    > (hrabia czy co??). Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie
    > sprawę ze swoich braków i tyle.
    > Pozdrawiam szczerze KA

    A drogi czlowiek za kierownica napisal:

    >I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
    >życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
    >innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
    zrobi).

    A wczesniej KA napisal (co bylo nawet ladne):

    "na zachodzie ludzie mają szacunek dla siebie, a jazda rowerem czy
    samochodem to nie szpan tylko normalny wybór środka lokomocji, (choć Niemcy
    gościa bez auta traktują jak biedaka). Myślę, że szkoda czasu na wyliczanie
    sobie na wzajem win, a czas na to by stwierdzić, że jesteśmy narodem egoistów
    i ciemniaków widzących winy i wady wszystkich w koło tylko nie swoje (
    dowartośćowujemy się wytykając braki innym a nie wykazując innym swoje
    umiejętności). Powiem jeszcze raz ok. 90 % z nas to idioci, kretyni i debile,
    a debil pozostaje debilem bez względu na sposób, kożystania z dróg (może tylko
    być większym debilem, gdy ma szybszy i mocniejszy sprzęt) Czasem błedy robimy
    ze zmęczenia ale nigdy nie możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony
    współuczestników ruchu, zawsze natomiast możemy liczyć na to że gdy nawalamy
    bo zapiliśmy to nam to wybaczą ( tylko in minus, nigdy nic na plus)
    Pozostający w płonnej nadzieji na bycie w ok. 10% mniejszości KA

    CZY WY zatrzymujecie sie na zakazach zatrzymywania i oczekujecie do siebie
    szacunku, bo poczuwacie sie ze ten "palant" byl tak "ad persona"????????
    Nie widze ani jednego obrazliwego stwierdzenie ze strony czlowieka za
    kierownica, a juz sie go wyzywa, obraza i traktuje jako intruza (a ktos obsikal
    ten link zeby zaznaczyc swoje terytorium??)



    Temat: Ciekawe wyniki testu.
    arturx2 napisała:

    > 01boryna napisał:
    >
    >
    > > Niedawno w ktoryms z watkow wysmiewano testy porownawcze samochodow. Ze
    > > nieobiektywne, tendencyjne i wogole nie ma sensu porownywac cos co ciezko
    > > porownac. W przypadku opon sadze ze jest jeszcze ciezej.
    > Ciężej!? W przypadku samochodów decydujące mogą być względy czysto
    subiektywne,
    >
    > przede wszystkim wygląd, ale także sympatia do marki itp. W przypadku opon
    > decydują wyłącznie parametry, a te wychodzą w testach.

    Powazne testy nie opieraja sie na tym co komu sie podoba czy jak mu sie auto
    prowadzi. Nalezy podchodzic do nich ostroznie. Dotyczy to zarowno tesow
    samochodow jak i opon. Ale jak widze testy opon traktowane sa o wiele
    powazniej, o ile wskazuja na bezsens kupowania zimowek. A moze by tak zamiast
    teoretyzowania popytac tych co jezdza na roznych rodzajach opon?
    >
    > > A moze (jak moglby
    > > ktos zauwazyc) ubezpieczenia sponsoruja producentow opon? -:)
    > A masz 100% pewność że nie? Nie pamiętasz jak w "trosce" o bezpieczeństwo
    > wciśnięto nam obowiązkowe gaśnice i zestawy głośnomówiące? Ustawę przygotował
    > poseł który jest właścicielem firmy sprzedającej takie zestawy.

    Czy ten posel/wlasciciel sprzedaje swoje produkty rowniez w Europie Zachodniej
    gdzie jak moze wiesz obowiazuje zakaz uzywania komorek w czasie jazdy? W Polsce
    obowiazuje rowniez. Wiec nie sadze zeby musiano komus cos wciskac w "trosce".

    > > Ci ktorzy kupili zimowki nie musza siebie o niczym przekonywac. Oni wiedza
    > .
    > Po tych testach powinni wiedzieć wiecej :-)

    Wracajac do Twojej Teorii Spisku, jaka masz pewnosc ze testy opon nie sa
    sponsorowane przez ich producentow?

    > > I jeszcze raz na chwile do Niemiec. Ceny opon letnich i zimowych sa bardzo
    >
    > > zblizone. Mniej jezdzisz na letnich na dluzej ci starcza -:)
    > Opony zużywają się także przez starzenie.

    Po wielu latach napewno.

    > > Na koniec cytat zaczerpniety z innego watku:
    > > Przeciez Polak zawsze najmadrzejszy i wszystko najlepiej umie i wszystko
    > > najlepiej wie.
    > Test był niemiecki, nie było nawet słowa komentarza polskiego. Ha ha...

    Ostatnie zdanie (Twoj komentarz) brzmi troche... bez sensu. Dla wyjasnienia:
    powyzszy cytat zaczerpniety jest z jednej z wypowiedzi na TYM forum.




    Temat: Przy wiadukcie wciąż giną ludzie
    Przy wiadukcie wciąż giną ludzie
    W Polsce dzieje się mniej więcej tak:
    Buduje się dwujezdniową drogę szybkiego ruchu (np. Kraków-Myślenice,
    Katowice-Warszawa itp.), uroczyście się ją otwiera, wszyscy są zadowoleni... A
    potem - droga "obrasta" (w Polsce "gościniec" to zawsze było "na wsie") i ustawia się na tej drodze ograniczenia prędkości do 70 km/h - bo jest
    stacja benzynowa, bo ktoś sobie wymyślił komis samochodowy po obu stronach
    drogi, bo z boku dochodzi jakaś droga gruntowa, a więc mamy skrzyżowanie!
    Efekt - aby zobaczyć wystarczy się przejechać do Myślenic. Ograniczenie
    prędkości obowiązuje już chyba na 15-20 km! Droga do Warszawy jest dłuższa,
    ale i tam znaków 70 czy 50 mamy ci dostatek.
    Następnym etapem jest instalowanie świateł - no bo przecież okolicznym
    mieszkańcom są one potrzebne! Dzieci, szkoły, kościoły etc...Ew. jakiś idiota
    nie udzielił pierwszeństwa i był wypadek (Kamieńsk-Bełchatów). Remedium -
    ŚWIATŁA.
    Już widzę, jak ktoś jedzie do Myślenic przestrzegając wszystkich zakazów - a
    niedługo będą pewnie tam światła (już są postutlaty, aby je zrobić prawie po
    kładką dla pieszych - bo niewygodna! Światła będą lepsze!).
    Do tego dochodzą "faceci w żółci", którzy mają tylko jeden znak - 40 km/h. I
    stawiają go nawet wtedy, gdy zbierają śmieci w rowie oraz oczywiście
    zapominają przez tydzień-dwa go zabrać z powrotem... Widział kto kiedy
    odwołanie takiej "40"? Rzadkość - 40 do następnego skrzyżowania i już!
    Nawet Policja traktuje te oznakowania z przymrużeniem oka - a co dopiero
    kierowcy.
    No i jak naprawdę trzeba zwolnić - to nie zwalniają! Jeżdżę Armii Krajowej
    bardzo często - ten odcinek przy rozsądnej prędkości nie sprawia kierującemu
    żadnych problemów! Na lewym ani na prawym pasie. Ale w Polsce obowiązuje
    niepisany przepis - o 30 więcej!
    Na 50 -> 80, na 70 co najmniej stówa, na 110 - 140, a na autostradzie 160
    km/h. A z umiejętnościami szybkiej jazdy -kiepsko, oj kiepsko!!! Ale gdzie ją
    trenować? Można przejechać się po jakimś torze (tak jak np. w Niemczech po
    Nurburgringu) ?



    Temat: Do zwolenników Deptuły i Chodorowskiego
    > Szkoda mi cię , stary.

    Mi jest szkoda ludzi takich jak Ty. Malo swiata widzieli, malo to przemysleli a
    zabieraja glos i mysla ze wszytsko wiedza.

    Bawiąc się kolejką dla małych chłopców nie zauważyłeś
    > chyba, że duże pociągi z wielu miejsc odjechały i już nigdy nie wrócą. A nie
    > wrócą dlatego, że duzi chłopcy bawią się teraz dużymi samochodzikami i mają
    > gdzieś kolejkę Mielec Rozwadów i wcale nie chcą nią jeździć i wydawać na nią
    > naszych wspólnych pieniędzy.

    Nie widziales raczej jak funkcjonuje transport publiczny w Nieczech, Czechach na
    Slowacji a polecam. Tam jest inny swiat.
    Nie wiesz ze w Szwajcarii jest ustawowy zakaz budowy autostrad?? Wg Ciebie to
    kraj zacofany??
    W Polsce z roku na rok coraz mniej ludzi jezdzi pociagmi. Oczywiscie
    ministerstwo i PKP SA mowia ze to wina rozwoju motoryzacji. Ty tez tak
    twierdzisz. A tymczasem w Niemczech, Czechach, Szwajcarii coraz wiecej ludzi
    jezdzi pociagami. To wg Ciebie i innych Tobie podobnych te kraje sa zacofane pod
    wzgledem rozwoju motoryzacji jak Polska??

    Dosyc duzo jezdze po Polsce. Najwiecej wlasnie pociagiem. Bo jest to najtanszy
    srodek transportu, najmniej meczacy, najbezpieczniejszy. Jadac samochodem do np
    Warszawy musze i tak zostawic samochod na parkingu platnym i przeiasc sie na ZTM
    bo tak jest po prostu taniej i wygodniej. Pojezdzij sobie dosc duzo po Wawie i
    zaplac za paliwo tylko 12 zl bo tyle kosztuje bilet 3-dniowy. Tak samochodem
    jezdze tam gdzie pociagiem ani autobusem nie moge.

    Oczywiscie Ty bedziesz fundowal Taxi tym ktorzy jeszcze nie maja prawa jazdy bo
    nie maja np 18 lat, czy nie moga go miec np z przyczyn zdrowotnych. I
    zafundujesz samochody osobom, ktore akurat nie maja na nie kasy??

    Korwin - Mikke proponuje zlikwidowac koleje i tory tramwajowe w miastach i
    zrobic w ich miejscu drogi. I w ten sposob w miejscu dwutorowej linii o
    ogroamnej przepustowosci powstalaby waska drozka. Totalny idiotyzm.

    Tak wiec duzy chlopcze na drugi raz pomysl zanim cos napiszesz. I zapamietaj ze
    kto ma w glowie olej stawia na kolej.




    Temat: TIRy vs.reszta świata czyli krajobr. po wypadkach
    TIRy vs.reszta świata czyli krajobr. po wypadkach
    Z zaciekawieniem czytam wypowiedzi na forach gazety po sierpniowej tragedii w
    Piasecznej Górce.
    Niestety z wieloma wypowiedziami nie mogę się zgodzić. Forumowicze uparcie
    twierdzą że głównymi winowajcami wypadków są firmy transportowe które
    nieodpowiedzialnie każą swym kierowca jeżdzić po "naście" godzin.
    Rząd przygotował pakiet ( to chyba ulubione słówko e-KIPY Millera)
    odpowiednich rozporządzen jak restrykcyjna kontrola tachografów , badań
    technicznych itd.
    Panuje przekonanie że wszystkiemu winni są transportowcy. Tak wiec trzeba
    ograniczyc jazdy TIRÓW najlepiej do godzin nocnych , ew. krzyczec "TIRY NA
    TORY" co jest haslem popularnym wsrod oszołomo-ekologów którym !!!wydaje
    się!! że tak jest w UE.

    Wracając do transportowców chcę powiedzieć że to jedyna gałąż przemysłu która
    z sukcesem się sprywatyzowała po 89 w której nie nastąpiły radykalne cięcia
    pracownicze.

    Transport to także bardzo niewdzięczna branża, ta która najbardziej odczuwa
    wahania cen paliw i niedbałość w wykonaniu polskich dróg. Dlatego dodadkowe
    zakazy , winietki itp. moga byc przyczyna zachwiania stabilnosci tej branzy.

    Konkurencja sprawia , ze kierowcy muszą podporzadkowywac sie zleceniodawca i
    dostarczac towary w jak najkrotszym czasie przy minimalizacji kosztów. Chodzi
    tu m.in o nocleg dla kierowcy, dodatkowy posiłek. To kosztuje. Także kierowcy
    nie mają łatwego życia, ktoś napisał "to mordercy szos" , inny ze "specjalnie
    tarasują drogi kierowcom samoch. osobowych".

    Hmm... a czy nie sadzicie ze ten stan rzeczy jest spowodowany fatalna
    infrastrukturą dróg zaniedbywana przez dziesiątki lat?? Czy nie jest tak że
    Niemiec z Hamburga do Monachium jedzie kilka godzin a Polski kierowca z
    Gdynii do Krakowa kilkanascie ( odleglosc poroownywalna )??? Czy niemiecki
    kierowca musi jechac przez dziesiątki miasteczek jak np. Jędrzejów czy setki
    wsi gdzie ograniczenie jest do 70 h ??? Niesadze ... A czas to pieniądz.

    Dlatego warto sie zastanowic czy jakiekolwiek ograniczenia maja sens, jezeli
    transportowcy musza dzialac w takim kraju jak Polska. Znajda sposob by obejsc
    te przepisy. I proszę wstrzymywac sie z komentarzami typu "Kierowcy Tirów -
    Mordercy Szos"




    Temat: znaki, ktore prowadza do wypadkow
    gucio60 napisał:

    > proponuje zamiast dyskusji na temat slusznosci tego czy innego znaku lub
    > przepisu wskazanie miejsc, w ktorych znak lub przepis doporowadzil do
    > katasrtofy drogowej
    > np. cos w rodzaju:
    > ograniczenie szybkosci do 70 kmh na zakrecie -
    > lub
    > ograniczenie szybkosci do 40 kmh przy robotach drogowych (jedziemy w
    > niedziele)
    > lub
    > ograniczenie szybkosci do 30 kmh na osiedlach
    >
    > lub
    > zakaz wyprzedzania - znak lub linia ciagla
    >
    > itd.
    >
    > udowodnijcie, ze ustawinie takiego znaku bylo tak idiotyczne ze powoduje
    > wypadki

    Szereg bezsensownych znaków ograniczenia prędkości, stawianych na rozmaitych
    drogach "na wszelki wypadek", lub pozostawianych przez długie miesiące po
    zakończeniu remontu, czy modernizacji drogi powoduje:
    1. Zmęczenie kierowcy spowodowane dłuższą, niż to możliwe, jazdą.
    2. "Dewaluację" znaków ograniczenia prędkości, ponieważ człowiek jest
    samodzielnie myślącym stworzeniem (to prawda, że nie każdy i nie zawsze, ale w
    znacznej części) a nie bezmyślną maszyną i w nieunikniony sposób dokonuje oceny
    sensowności oznakowania drogi. Tym bardziej, że jest przyzwyczajony do
    wyjątkowo niskich standardów stanowienia prawa w Polsce.
    Zmęczenie długą i pokonywaną wolno, więc w sposób powodujący dekoncentrację,
    trasą i lekceważenie spotykanych w mniejszości, sensownych ograniczeń, powoduje
    wiele wypadków.
    Dowodem na to, że prędkość nie jest czynnikiem warunkującym liczbę wypadków
    jest ich mniejsza liczba na autostradach w Niemczech, gdzie nie ma ogólnego
    ograniczenia prędkości, niż w krajach, gdzie takie arbitralnie ustalone
    ograniczenia występują. Potwierdza to również eksperyment przeprowadzony
    niedawno w stanie Montana w USA, gdzie likwidacja ograniczeń prędkości na
    autostradach przyniosła ZMNIEJSZENIE liczby wypadków. Niestety, głupota i
    polityczna poprawność zwyciężyły, ograniczenie przywrócono i liczba wypadków
    wzrosła do poprzedniej normy.




    Temat: powrót do komunistycznych praktyk?
    i znowu to samo - ja mówię o całokształcie a ty...
    Gość portalu: Gall napisał(a):

    > W mojej ocenie przechodzenie na czerwonym świetle, bez względu na to czy jest
    > ruch, czy nie ma, nie powinno zasługiwać na aprobatę społeczną. I tu się
    > różnimy w ocenach.
    > Nie wiem czy to wywody szkoły poskomunistycznej, jak to śmiesznie ująłeś, ale
    > twierdzę, że obie sutyacje są podobne. Naruszona zostaje pewna norma, o być
    > może nieznacznej społecznie doniosłości, tym niemnie naruszone dobro jest
    > tożsame.
    >
    > Absurdalność przepisów nie jest domeną komunizmu, chyba że przyjmiemy, że
    > komunizm jest na całym świecie. Dla przykład, czytałem w Onecie, że w
    Niemczech
    >
    > malowanie ścian na biało nie wymaga licencji, natomiast malowanie w kolorze
    > zastrzeżone jest wyłącznie dla licencjonowanych malarzy pokojowych. Absur
    > prawda?
    > Natomiast czerwone światło nie jest absurdem, a pewne postawy powinny być
    > kształotowane bez względu na obowiązujące w danym momencie okoliczności. I
    tak
    > proponowane przez Ciebie rozwiązanie powoduje nieokreśloność granicy
    > postępowania dobrego i złego. Przyjmimy, że w d ciągu dnia nie ma ruchu, to
    > taki przypadek też objęty jest Twojąakceptacją. A jeśli samochód jest 500 m
    od
    > przejścia - również, a 300, 200,100 itd itd. A dzięki takiemu czytelnemu
    > zakazowi linia demarkacyjna jest wuyrazista i jasna. Czerwone - nie
    przechodź.
    > I tyle.
    >
    >
    > A co kultury jazdy, to związana jest ona z pewnymi cechami narodowymi, a nie
    > długością demokracji. Dodatkowo ważna jest właśnie egzekucja prawa. Pojedź
    > sobie do Francji, tam na autostradzie (max 130 km/h) większość nie przekracza
    > 120-tki, gdyż kary są wysokie, a policja stanowcza (absurd ?, chyba nie).
    >
    > Pozdrawiam
    > Gall

    nie podałeś statystyk - jak zwykle to samo - przykłady absurdów poza
    granicami naszego kraju - dodam tylko , jakbyś zapomniał o koronnym
    argumencie szkoły postkomunistycznej - " w ameryce biją Murzynów".

    i jakiej odpowiedzi mogłem oczekiwać - głupawych teoretycznych rozważań
    typy - "jeśli .....500 , 400 meterów " - kompletny bełkot .

    a co by było , gdyby pieszy wyszedł na jezdnię , samochód chciał
    go ominąć , na przeciwko stałaby cysterna z beznyną i chodnikiem
    przechodziła kolumna dzieci ?

    rozważania , które zobaczysz w filmie "miś" - o absurdach komunizmu .




    Temat: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!)
    Chyle czola przed omnibusem mAbZ.

    Gość portalu: mAbZ napisał(a):

    > > Czyli jednak dobrze zrozumialem - zadasz, aby wjezdzac
    > > NIE PONIZEJ OGRANICZENIA predkosci.
    >
    > Tego żądają przepisy w niektórych krajach.
    >
    > > Czyli nakazujesz PRZEKROCZENIE ograniczenia.
    >
    > Przestań błaznować.

    Raczysz jaja sobie robic. Albo jade ponizej predkosci dopuszczalnej, czego mi
    zabraniasz, albo jade powyzej ograniczenia, czego mi zabrania kodeks drogowy.
    Trzeciego wyjscia nie ma.

    > Np. w Szwecji i Danii stoją NA POCZĄTKU wjazdu.

    A wszystkie wjazdy zezwalaja konstrukcyjnie na jazde z taka predkosacia?
    I co z samochodami, ktore tak predko nie moga?

    > To I TAK nawet w ciągle przytaczanych przez Ciebie Niemczech obowiązuje Cię
    > prędkość REKOMENDOWANA 130 km/h. Jeśli nawet będziesz uczestniczył w
    > kolizji "nie z własnej winy", a udowodnią Ci, że jechałeś więcej niż 130- to
    > (współ-)wina będzie TWOJA. Nie wiedziałeś o tym?
    > Warto to wiedzieć, gdy tak beztrosko walisz 210 i hamujesz przed zjadem :-P

    Ale to sie nijak ma do przedlozonego przez Ciebie zakazu zwalniania PRZED
    zjazdem.

    Dlugie pisanie, krotki sens: jest rzecza sluszna i zbawienna przyspieszac ostro
    na pasie rozpedowym i wlaczac sie do ruchu na autostradzie plynnie. Ale nie
    robmy z tego prawdy objawionej. Ani nie wprowadzajmy bzdurnych i niepokrytych
    kodeksem nakazow typu "nie ponizej ograniczenia predkosci" (maksymalnej
    oczywiscie).

    Tak samo zwalnianie do zjazdu warto odlozyc na pas zjazdowy. Ale nic sie nie
    stanie, jak ktos na dwoch niebieskich palkach (200 m przed zjazdem) zwolni
    sobie do 100..120 km/h, niechby i z uzyciem hamulca (i koniecznie
    kierunkowskazu). I nikt nie bedzie tego scigal w majestacie prawa.

    POzdr.

    K.




    Temat: halo, jak sie jezdzi na letnich gumach ?
    fajnie sie gada (pisze)

    zaczniemy od opon - normalnie, zachowujac sie zgodnie z prawem na letnich
    oponach przejedziesz okolo 35-40000 km, pozniej to juz lysiutkie ale nawet na
    bolidach F-1 juz na takich jezdzic nie mozna, moj rachunek jest wiec zgodny z
    prawda i rzeczywistoscia

    wszystko jedno jak pojezdzik stary, jezdzic musi po tych samych drogach
    nie wyobrazam sobie, zeby rodzina jaka dajesz za przyklad w normalnych
    warunkach mogla sobie pozwolic na kupno samochodu, powinien byc zakaz
    rejestracji chyba, ze jako weteran a tego nie powinno sie uzywac do codziennej
    jazdy

    > Duzo Polakow nie ma nawet zlotowki oszczednosci... Wiekszosc sklepikow na
    wsiac
    > h stosuje zakupy "na zeszyt", udzielajac kredytu kupieckiego ludziom, ktorym
    ni
    > e starczylo do pierwszego. To dobre rozwiazanie dla pracujacych - za co zyja
    fa
    > ktyczni bezrobotni nie wiem...
    >
    oj, ty chyba za bardzo fascynujesz sie ta seria, jak to ona sie zwie, no wiesz
    ci mieszkajacy na wsi a majcy w miescie policjanta

    > Prowadze firme. Place zryczaltowny ZUS (kilka stowek niezaleznie od dochodu)
    i
    > 19% PIT

    tego to juz wogole nie rozbieram czy ty sadzisz, takie podatki to wymysl
    polskiego fiskusa i nikt inny na swiecie czy chocby tylko tu w Europie ich nie
    placi ?
    zapewniam cie, ze w te klocki Polska wcale nie jest mistrzem nawet tu w Europie
    nie mowiac juz gdzies dalej
    sa kraje gdzie te podatki sa o wiele wyzsze
    jestes wlascicielem firmy, gratuluje ale zarazem pytam, placisz ty swoim
    ludziom tyle, zeby bylo ich stac na godne zycie, zeby bylo ich stac na kupno
    opon zimowych i letnich ?
    placisz ty sobie pensje zatrudniajac siebie jako dyrektora czy bierzesz tyle z
    firmowych pieniedzy ile ci akurat potrzeba a pozniej mialczysz, ze kasa pusta,
    ze podatki, ze system i wogole, ze winne za wszystko panstwo, ze ty taki
    biedny, ze nie stac cie na finke w Hiszpanii a innych np. Niemcow stac

    gdzie jest zapisane w konstytucji, ze kazdy obywatel polski musi miec samochod ?

    no ale jak go stac na cztery kola to napewno go tez stac na cztery dodatkowe
    ale to sie juz nie miesci w mentalnosci Polaka

    pozdrowionka i pomysl o tych zarobkach



    Temat: Rowerzyści w żałobie przejechali przez miasto
    Gość portalu: kixx napisał(a):

    > nie wolno wyprzedzac pojazdu z jego prawej strony
    > ten przepis rowerzystow takze dotyczy

    Wyprzedzać nie wolno. Ale jak najbardziej wolno +omijać+ (ustawa milczy o
    jakimkolwiek zakazie omijania z prawej strony, wręcz w pewnej sytuacji dopuszcza
    wyłącznie takie omijanie).

    Tymczasem większość znaffcuff przepisów nie ma o tym pojęcia lub myli omijanie z
    wyprzedzaniem. Często przy tym głośno gardłując.

    Pytanie: kto popełnia wykroczenie, jeśli rowerzysta jedzie przy prawej krawędzi
    z v=20 km/godz, wyprzedza go samochód - ale nie do końca, bo wskutek zatłoczenia
    drogi samochód zanim wyprzedzi rowerzystę do końca, to musi zwolnić i jechać
    obok rowerzysty z tą samą prędkością, a potem hamować i rowerzysta go de facto
    wyprzedza? Kierowcę obowiązuje w tej sytuacji choćby rygor art. 24 ust. 1 i 2 a
    przecież z jej opisu wynika, że nie stosuje się do tego artykułu. Notabene w
    opisanej w pytaniu powyżej sytuacji rowerzystę obowiązuje też art. 33 ust. 3
    punkt 1 i z ustawy Prawo o Ruchu Drogowym robi się Paragraf 22.

    Polskie prawo o ruchu drogowym jest wyjątkowo źle napisane i można przytoczyć
    szereg sytuacji drogowych, szczególnie z udziałem rowerzystów, które z PORD są
    zupełnie niekompatybilne.

    Dla porównania - StVO, niemiecki kodeks drogowy jak najbardziej dopuszcza
    odpowiednim artykułem wyprzedzanie z prawej strony pojazdów przez rowerzystów,
    motorowerzystów i motocyklistów. Dopuszcza też jazdę rowerzystów parami i obok
    innego pojazdu, o ile nie utrudnia to poruszania się po jezdni innym pojazdom.
    Masa problemów znika. Jednocześnie Niemcy są nieporównywalnie bezpieczniejszym
    od Polski pod względem wypadków drogowych krajem.

    marcin ha
    rowery.org.pl



    Temat: Francja, Alpy - wrzesień 2006
    > Hmmm... szczerze mówiąc tylko 2 razy spotkałem się z potrzebą dopłacania za
    > prysznic, na najtańszych kampingach. Co do nocnych hałasów to po 22 zawsze
    > panuje cisza absolutna. Spałem na kampingach w Niemczech, Austrii, we
    Włoszech,
    > Francji i szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem "bydła" jakie często można
    > zaobserwować na polskich polach namiotowych. Raz tylko w Czechach spałem na
    > kampingu gdzie do 23 ktoś pogrywał cichutko na gitarze ale na pewno nie były
    to
    > dzikie wrzaski czy radio na full.

    Ja już takiego szczęścia nie miałem i jak to określiłeś "bydło" (głównie rodem
    zza naszej zachodniej granicy) kilka razy spotkałem (nad Balatonem to prawdziwa
    plaga) - zero kultury, rozwalanie radia na cały regulator, piwo w
    zastraszających ilościach to niemal norma, trafiają się też głośne potańcówki
    przynajmniej do północy. Generalnie rzecz biorąc sytuacja często tak wygląda w
    miejscach uznawanych za kurorty (szczególnie w tych tańszych), a niestety
    czasem takich miejsc nie da się ominąć. Złe wspomnienia mam również z jazdy
    Lazurowym Wybrzeżem - tam hałas był jeszcze w normie, ale niestety kempingi
    były ponapychane do bólu, a ceny po prostu złodziejskie (nawet do 18 euro za
    jedną osobę + namiot). Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w górach - tam nigdy
    nie spotkałem się z takimi problemami, po prostu na wypoczynek udaje się tam z
    reguły zupełnie inna kategoria ludzi, lubiących raczej aktywny wypoczynek, a
    nie wylegiwanie się na plaży, czy żłopanie piwa do oporu.
    Co do płatnego prysznica to wcale nie tak rzadkie zjawisko - np. w Norwegii to
    zupełna norma. W Austrii, Francji, czy Włoszech już nie tak częste, ale jednak
    spotykane.
    > uwagi na "piękne okoliczności przyrody" rozbić można się praktycznie wszędzie.
    > Zresztą to chyba jedyny rejon w Europie gdzie na 100% noclegi na dziko nie są
    > zabronione (poprawcie mnie jeśli się mylę).

    Rzeczywiście w Skandynawii wolno się rozbijać na dziko (poza terenem
    prywatnym). Ale nawet w krajach, gdzie takie zakazy istnieją nikt ich nie
    egzekwuje i jeśli się nie rozstawi namiotu trochę za bezczelnie (np w centrum
    miasta czy na terenie prywatnym bez zgody właściciela) to można być spokojnym.
    A w górach nie ma z tym żadnego problemu - znacznie więcej niezamieszkałych
    rejonów, często można mieć nawet taki "luksus" jak krystalicznie czysty potok
    tuż koło namiotu.

    Adres musisz wpisać pełny - z http i www - taki jaki się wyświetla w oknie
    przeglądarki, bez żadnych dodatkowych znaczników.




    Temat: Droga do Rembertowa - błagam wolniej!!!
    Jasza:

    nie chodzi o znaki, które nam niczego nie ułatwiły, ponieważ mieszkamy na
    skrzyżowaniu całego bałaganu, tylko chociaż o wolniejszą jazdę. Nikt nie wierzy
    co tutaj niektóre persony potrafią wyczyniać z boksującymi kołami...Ale my to
    mamy na co dzień. Po JEDNYM dniu jest wszędzie gruba warstwa kurzu. Kurz to
    jedna z bardzo uciążliwych kwestii, a brak bezpieczeństwa to inna - pisałam już
    o tym elaboraty...

    I nie o egzekwowanie znaków mi chodzi, a o wybudowanie normalnej drogi przez
    las. Bez pokonywania 2 razy zakrętu 90st i na końcu 180st. Nasi radni Bankówki
    jak widać mają to wszystko w głębokim poważaniu...słowa słowa słowa...to
    wszystko na co ich stać!!!

    No cóż...za jakiś czas spodziewajcie się kamer telewizyjnych - ten absurd musi
    ujrzeć ich oko, żeby łaskawie ktoś kiwnął palcem...

    Chyba zmienię ksywkę na zdesperowana.katinka:(((

    jasza0 napisał:

    > katinka, ty chyba chcesz i mieć ciastko i zjeść ciastko. Zrobienie zdjęcia
    > komuś, kto łamie prawo jest jak najbardziej moralne. Nie obraź się, ale ci,
    > którzy boją się "donieść" są współwinni całej tej sytuacji. Gwarantuję Ci, że
    > przekazanie policji albo straży miejskiej zdjęć kilku kierowców łamiących zakaz
    > dałoby imponujący efekt. Zwłaszcza gdyby ktoś poskarżył się na to na forum i
    > jeszcze paru znajomym :) Wiesz, to jest tak jak z psimi kupami. Wszystkich nas
    > wkurzają na chodnikach i trawnikach, ale nikt nie zadzwoni na policję, nikt nie
    > zrobi zdjęcia właściciela ze sr*jącym pupilem tak jak to robią w Niemczech czy
    > w
    > Stanach, gdzie na ulicach psich odchodów nie ma..




    Temat: rekord !
    rekord !
    Pobiliśmy rekord świata w imporcie używanych samochodów
    IAR 07:39

    Polska pobiła rekord świata w imporcie używanych samochodów - pisze "Gazeta
    Wyborcza". W zeszłym roku sprowadzono ich prawie 830 tysięcy, większość po
    wejściu do Unii Europejskiej.

    Gazeta przypomina, że po 1 maja zniesiono zakaz rejestracji w Polsce
    samochodów, które nie spełniają normy emisji spalin Euro 2, wprowadzonej w
    Unii w 1997 roku. Sprowadzając używane auto z Unii, nie trzeba też płacić 22-
    procentowego podatku VAT.

    Napływające do Polski samochody są coraz tańsze, coraz starsze i w coraz
    gorszym stanie technicznym. Świadczą o tym dochody z akcyzy. W grudniu fiskus
    zebrał z akcyzy od importu używanych aut 96 mln 249 tysiecy złotych.
    Natomiast w październiku import znacznie mniejszej liczby samochodów
    przyniósł większe dochody - 98 milionów 320 tysięcy. Według "Głównego Urzędu
    Statystycznego, pod koniec 2003 roku 57 procent aut zarejestrowanych w Polsce
    miało 11 i więcej lat.

    Tegoroczny napływ "staroci" sprawi, że nasz park samochodowy jeszcze bardziej
    się zestarzeje. Tymczasem ze statystyk niemieckich firm ADAC i Dekra wynika,
    że w aucie mającym siedem i więcej lat lawinowo narasta liczba usterek
    podzespołów, od których zależy bezpieczeństwo jazdy" - pisze "Gazeta
    Wyborcza". (IAR)

    Więcej w "Gazecie Wyborczej"

    wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1355&wid=6495562&redId=143446830641e78d2912574&_err=1&ticket=3942851094949
    5488lnTTkkgjAwt7utQoNRqdS38fuTd AqVVCZKRScKEP8XFKkcg7qg3I1IyZ49 8YJgQmpS%
    2F1BHMqCpyX47obz0ai2pmNc370k0De 5nbS84EgZO39bKofk54M4XqltsuwmTV




    Temat: Konińscy radni o płatnej autostradzie
    > A za przejazd zapłacisz KOLEJNE 10, a co tam, 20, 50, 100 czy może nawet 500
    > złotych.
    > Owszem, mogę płacić i się nie burzę wjeżdżając do naszych południowych
    > sąsiadów. Za 100 KC (czyli 14 złotych) mogę jeździć bodajże 10 dni po dobrze
    > utrzymanej sieci dróg łączących ważniejsze ośrodki.
    > Dla mnie jako nabywcy koszt musi być związany z parametrami towaru który
    > otrzymuję. I choć może nawierzchnia na A2 jest dobra, to długość
    udostępnionego odcinka (48 km) nie jest godna równowartości trzech litrów
    paliwa.

    Nie opłaca Ci się? No to rezygnujesz z autostrady i jedziesz drogą
    alternatywną. Ale może będzie Ci się opłacać, jeśli razem z Tobą w samochodzie
    będą podróżować dwie, trzy lub cztery osoby. Dwa złote na głowę to nie jest
    wielki wydatek. Dodaj do korzyści jazdę po niezłej nawierzchni, z przyzwoitą
    średnią prędkością, bez nieustannego wachlowania dźwignią zmiany biegów i
    wciskania hamulca, a do tego zaoszczędzony czas (czy trasę alternatywną uda Ci
    się pokonać w 20 minut?), no i mniejsze ryzyko wypadku (uświadom sobie, że
    autostrada to taki cudowny świat bez pieszych, rowerzystów, wozów konnych,
    ciągników rolniczych, kombajnów - tylko my i nasze samochody). Ja też nie
    jestem szczęśliwy, że autostrada jest taka krótka. Czy możesz sobie wyobrazić,
    że cała - pożal się Boże - "sieć" autostrad w Polsce ma raptem 400 km
    długości. A jeśli odjąć od tego autostrady odziedziczone po Niemcach, to
    zostaje 260 km. Wychodzi na to, że poczynając od 1976 r., kiedy władcy PRL
    wpadli na pomysł budowy autostrad, zbudowaliśmy ich w każdym roku średnio 10
    km. Łatwo policzyć, że w takim tempie sieć 2600 km będziemy mieli za jakieś
    200 lat. Żeby przyspieszyć trzeba by chyba wprowadzić zakaz korzystania z
    samolotów i śmigłowców przez premiera i jego ministrów w podróżach po kraju...



    Temat: powrót do komunistycznych praktyk?
    W mojej ocenie przechodzenie na czerwonym świetle, bez względu na to czy jest
    ruch, czy nie ma, nie powinno zasługiwać na aprobatę społeczną. I tu się
    różnimy w ocenach.
    Nie wiem czy to wywody szkoły poskomunistycznej, jak to śmiesznie ująłeś, ale
    twierdzę, że obie sutyacje są podobne. Naruszona zostaje pewna norma, o być
    może nieznacznej społecznie doniosłości, tym niemnie naruszone dobro jest
    tożsame.

    Absurdalność przepisów nie jest domeną komunizmu, chyba że przyjmiemy, że
    komunizm jest na całym świecie. Dla przykład, czytałem w Onecie, że w Niemczech
    malowanie ścian na biało nie wymaga licencji, natomiast malowanie w kolorze
    zastrzeżone jest wyłącznie dla licencjonowanych malarzy pokojowych. Absur
    prawda?
    Natomiast czerwone światło nie jest absurdem, a pewne postawy powinny być
    kształotowane bez względu na obowiązujące w danym momencie okoliczności. I tak
    proponowane przez Ciebie rozwiązanie powoduje nieokreśloność granicy
    postępowania dobrego i złego. Przyjmimy, że w d ciągu dnia nie ma ruchu, to
    taki przypadek też objęty jest Twojąakceptacją. A jeśli samochód jest 500 m od
    przejścia - również, a 300, 200,100 itd itd. A dzięki takiemu czytelnemu
    zakazowi linia demarkacyjna jest wuyrazista i jasna. Czerwone - nie przechodź.
    I tyle.

    A co kultury jazdy, to związana jest ona z pewnymi cechami narodowymi, a nie
    długością demokracji. Dodatkowo ważna jest właśnie egzekucja prawa. Pojedź
    sobie do Francji, tam na autostradzie (max 130 km/h) większość nie przekracza
    120-tki, gdyż kary są wysokie, a policja stanowcza (absurd ?, chyba nie).

    Pozdrawiam
    Gall





    Strona 2 z 2 • Znaleziono 123 rezultatów • 1, 2 
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.